Panaceum Natury

Strach przed tym co nieznane.

Boimy się tego, co nieznane. Paradoks polega jednak na tym, że zioła wcale nie są niczym nowym. Towarzyszą nam od tysięcy lat. Są obecne w naszym życiu od prehistorii, bowiem w latach 50. XX  znaleziono jaskinię Szanidar w północnej części Iranu, która okazała się grobem jednego z neandertalczyków. Odnaleziono tam ślady pyłków roślin leczniczych, takich jak krwawnik, chaber, prawoślaz. Uważa się, że mogły być stosowane do leczenia ran, infekcji lub wykorzystywane w rytuałach.  My Polacy, jako potomkowie Polan i ludów słowiańskich – mamy zioła wpisane w naszą tożsamość od zarania dziejów, nasi przodkowie wykorzystywali moc ziół – nie tylko do leczenia, ale i w codziennych rytuałach, magii i ochronie przed „złym okiem”. Skąd to wiadomo? Z badań etnobotanicznych i analiz dawnych zwyczajów słowiańskich. Wiedza o ziołach była przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie, a pierwsze pisane wzmianki o ludowym stosowaniu roślin pochodzą już z kronik średniowiecznych. Rośliny takie jak bylica, pokrzywa, krwawnik, rumianek czy dziurawiec były stosowane na ból brzucha, rany, gorączkę, ale też np. do okadzania domów w czasie przesilenia letniego czy jako ochrona przed demonami. Nie były to działania przypadkowe – Słowianie wierzyli w siły przyrody, a zioła były jednym z narzędzi do utrzymania harmonii ze światem. Zresztą, wiele z tych tradycji przetrwało do dziś w postaci obrzędów ludowych, takich jak święcenie ziół w czasie Matki Boskiej Zielnej. To pokazuje, że nasze korzenie są silnie zakorzenione w naturze. 

Co się wydarzyło, że oddaliliśmy się od natury?

Polska to kraj o wyjątkowo bogatych tradycjach zielarskich. Zioła były z nami od zawsze – od czasów prahistorycznych, przez okres słowiański, aż po wieki średnie i nowożytne. A jednak, mimo tego dziedzictwa, wiele osób w Polsce dziś nie sięga po naturalne lekarstwa, a zioła często są traktowane jako coś drugorzędnego, archaicznego, a czasem wręcz niepewnego. Dlaczego tak się stało?

Rewolucja chemii syntetycznej

Pierwszym i największym przełomem była rewolucja chemii syntetycznej w XIX wieku. Wynalezienie leków w postaci tabletek i syropów, które miały działać szybko i skutecznie na konkretne objawy, zmieniło sposób myślenia o leczeniu. Zioła, z ich złożonymi mieszaninami substancji i dłuższym czasem działania, zaczęły być postrzegane jako metody przestarzałe, mało efektywne i nieprofesjonalne. To był początek wypierania zielarstwa przez medycynę konwencjonalną.

Wojna, bieda i zioła „dla biedaków”

Do tego doszły ciężkie czasy – wojny, głód i bieda, które mocno odcisnęły się na mentalności społeczeństwa. Zioła, które kiedyś były naturalnym ratunkiem, zaczęły kojarzyć się z biedą i niedostatkiem. Pokrzywa, łoboda czy babka lancetowata – zioła „dla biedaków” – straciły prestiż, a ludzie zaczęli marzyć o nowoczesnych lekach i produktach „dla lepszego życia”. Po okresie niedostatku naturalne mikstury wydawały się za mało „eleganckie” i niegodne zaufania.

Kościół i strach przed „czarami”

Nie bez znaczenia był też wpływ Kościoła i kultury religijnej, która przez wieki walczyła z tym, co uznawała za magię i pogańskie praktyki. Zielarstwo często kojarzono z czarami, przesądami i zabobonami. Inkwizycje i procesy o czary odstraszały ludzi od tradycyjnej wiedzy, która mogła być powodem podejrzeń o kontakty z siłami nieczystymi. W efekcie wiele cennych tradycji zielarskich przeszło do podziemia lub zostało zapomnianych.

Brak edukacji i wiedzy

Do tego wszystkiego dochodzi dziś kilka kolejnych barier. Przede wszystkim brak rzetelnej edukacji zielarskiej w szkołach i na uczelniach sprawia, że większość ludzi nie zna dobrze właściwości roślin i boi się ich stosować. Wiedza jest często przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale bywa zniekształcona lub niepełna.

Wygoda kontra cierpliwość

Współczesny świat wymaga też szybkości i wygody. Tabletki z apteki działają szybko i łatwo je stosować, podczas gdy ziołowe napary i kuracje potrzebują cierpliwości i systematyczności. W dobie natychmiastowej ulgi zioła wypadają na niekorzyść.

Siła marketingu i farmacja

Ogromną rolę odgrywa też marketing koncernów farmaceutycznych, które dysponują ogromnymi budżetami na reklamę swoich produktów. Zioła, które często są sprzedawane przez małe firmy lub zielarzy, nie mają takiej siły przebicia, przez co dla wielu konsumentów pozostają mniej wiarygodne.

Strach i niepewność

Nie bez znaczenia jest także strach przed samodzielnym leczeniem. W dobie dostępu do lekarzy i gotowych leków ludzie wolą zaufać medycynie konwencjonalnej niż ryzykować błędy w dawkowaniu lub interakcje z lekami.

Styl życia: fast food zamiast herbatki z lipy

Wreszcie – zmiana stylu życia i diety spowodowała, że zioła nie są już naturalnym elementem codziennej rutyny. Fast foody, przetworzona żywność i siedzący tryb życia odsunęły na bok naturalne metody wzmacniania zdrowia.

Wątpliwa jakość produktów

Nie bez znaczenia pozostaje także kwestia jakości produktów zielarskich. Na rynku jest wiele suplementów i herbatek różnej jakości, często bez odpowiedniej kontroli i standaryzacji. To budzi nieufność i zniechęca do sięgania po naturalne środki.

Czy zioła wrócą do łask?

Wszystkie te czynniki sprawiły, że Polacy oddalili się od ziół, mimo że mamy do nich naturalny i historyczny sentyment. Dziś jednak obserwujemy powrót do natury, większą świadomość i chęć poznania ziół na nowo – nie jako magicznych eliksirów, ale jako ważnego elementu zdrowego stylu życia. Bo prawda jest taka, że zioła są z nami od zawsze – od czasów neandertalczyka z Shanidar po Polan w średniowieczu. To nie zioła zawiodły ludzi, tylko my oddaliliśmy się od nich przez czasy, stereotypy i wygodę.

Bibliografia:

1. Solecki, R.S. (1975). Shanidar: The First Flower People. Alfred A. Knopf.

2. Musiał, K. (2018). Oblicza przyrody w wyobrażeniach dawnych Słowian. Rozprawy Społeczne, 12(4), 15-21.

3. Olewnicki, D., Jablonska, L., Orlinski, P., & Gontar, L. (2015). Zmiany w krajowej produkcji zielarskiej i wybranych rodzajach przetwórstwa roślin zielarskich w kontekście globalnego wzrostu popytu na te produkty. Zeszyty Naukowe Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Problemy Rolnictwa Światowego, 15(1).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *